Tu jesteś:

Warszawa: miasto wykupi przedostatnią działkę pod MSN

Rada miasta wyraziła zgodę na wykupienie od spadkobierców dawnych właścicieli działki przeznaczonej pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To przedostatni wykup na Placu Defilad, który w sumie będzie kosztował stolicę kilkanaście mln zł.

W czerwcu ubiegłego roku Ratusz zawarł pierwszą transakcję ze spadkobiercami przedwojennych właścicieli. Wykupił działkę pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej o powierzchni 800 mkw., płacąc ok. 10 tys. zł za mkw. Kilka miesięcy później wykupił kolejny kawałek.
Dziś Rada Warszawy wyraziła zgodę na nabycie przez miasto „prawa użytkowania wieczystego udziału równego ½ części nieruchomości gruntowej o powierzchni 1003 mkw.” na Placu Defilad. Warszawa jest w połowie spadkobiercą współwłaścicieli hipotecznych, więc pozostała część nieruchomości jest wolna od roszczeń. Cena, jaką zapłaci Ratusz jest o 20 proc. niższa od rynkowej. – Bo oczywiście negocjowaliśmy tę kwotę – tłumaczy Marcin Bajko, dyrektor miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami – Dwie działki pod muzeum już są wykupione i jeszcze dwie zostały do wykupu – dodaje. Jak informuje szef BGN, ostatnim kawałkiem gruntu o pow. 654 mkw. rada ma się zająć 13 czerwca. W sumie uwolnienie od roszczeń terenu pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie kosztował miasto kilkanaście mln zł. Dlaczego dopiero teraz? - Bo dopiero teraz są pieniądze. Jak są środki to wykupujemy – mówi Marcin Bajko.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej miało być wizytówką stolicy. W 2007 r. konkurs na projekt architektoniczny wygrał Szwajcar Christian Kerez, któremu miasto zapłaciło 27 mln zł. honorarium. Powstała koncepcja, ale od tego czasu architekt i urzędnicy przerzucali się dokumentami i oskarżeniami.
Ratusz zarzucał Kerezowi, że jego projekt nie przystaje do realiów: budynek jest zbyt wysoki i koliduje z łącznikami pomiędzy I i II planowaną linią metra. Dokumentacja, nie dość że z mnóstwem poprawek, wpływała nie w terminie. Kerez zarzucał miastu, że wcale nie chce realizować inwestycji, bo nawet nie ma praw do gruntu – do działek pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej były roszczenia. O pozwolenie na budowę może zaś wystąpić tylko właściciel albo użytkownik wieczysty.
W końcu Ratusz zerwał umowę, skierował sprawę do sądu i zażądał 5,5 mln zł kar umownych. Miasto zostało bez projektu, za to z prawie 10 mln kosztów, które pochłonęły przygotowania do inwestycji. Za porządkowanie stanu prawnego działek pod MSN zabrało się dopiero w ubiegłym roku. Najpierw ustanowiło użytkowanie wieczyste na rzecz spadkobierców, a teraz po kolei je odkupuje. Dlaczego nie wcześniej? - Bo to nie miało żadnego znaczenia dla tej inwestycji! Owszem, były roszczenia, ale przecież cały czas tłumaczyłem, że dysponujemy prawem do wystąpienia o pozwolenie na budowę. Z formalnego punktu widzenia miasto cały czas było właścicielem terenu. Przestało nim być na kilka miesięcy, kiedy użytkowanie wieczyste przepisaliśmy na spadkobierców, ale potem znów je kupiliśmy. Miasto cały czas miało prawo do gruntów i zarzuty były całkiem bezzasadne – podkreśla Marcin Bajko.
Po sześciu latach od ogłoszenia konkursu na projekt, Muzeum Sztuki Nowoczesnej wciąż nie ma siedziby. I nie wiadomo, kiedy będzie ją mieć. Ratusz chce co prawda rozpisać nowy konkurs, ale po pierwsze nie wiadomo kiedy, a po drugie – nie wiadomo czy nowy projekt będzie zgodny z planem miejscowym Placu Defilad. Miasto ma bowiem inną wizję: zamiast jednego budynku chce dwóch mniejszych (jeden dla MSN, drugi dla Teatru Rozmaitości) o powierzchni łącznej 25 tys. mkw. Koszt inwestycji z szacowanych na początku pół miliarda zł ma spaść o połowę, bo Ratusz chce znaleźć prywatnego partnera. Na razie muzeum urzęduje w należącym do Griffina pawilonie Emilia, ale ma się stamtąd wyprowadzić najpóźniej do 2016 r.

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×