Tu jesteś:

PKP chce restauracji z alkoholem na dworcach

Wrocław Główny

Komercjalizacja dworców wymaga pewnej inwencji. Pierwszą podstawową rzeczą, którą musimy zmienić – mam nadzieję, że w tym wszystkim jest jakiś rozsądek polityczny – to sprzedaż alkoholu. Dworce są jednym z nielicznych miejsc, gdzie jest całkowity zakaz sprzedaży alkoholu, inaczej niż na dworcach za granicą czy na lotniskach – mówi Jarosław Bator, dyrektor zarządzający ds. nieruchomości PKP SA, w wywiadzie dla THE CITY.*

TC: PKP chce to zmienić?

Jarosław Bator : Oczywiście. Żadnej restauracji nie jestem w stanie zachęcić do ulokowania się na dworcu, oprócz KFC, McDonalda i podobnych fast foodów. Nawet Pizza Hut sprzedaje piwo i wino, więc nie wejdzie na dworzec, gdzie nie może tego robić. Nie chodzi o całonocne sklepy monopolowe, ale o zdrowy rozsądek. Wszędzie, nawet na lotniskach, można kupić każdy rodzaj alkoholu, a na dworcach nie. Uzasadnieniem jest ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Problem jest taki, że obok w kamienicy może być sklep, każdy może pójść i sobie to piwo czy wino kupić zgodnie z prawem. A my nie możemy na dworcach sprzedawać alkoholu i przez to o żadnej restauracji w ogóle nie ma mowy, bo wiadomo, że w restauracjach największe marże są na alkoholu. Jak nie mogą go sprzedawać, to nie ma biznesu.

TC: W naszych realiach restauracja na dworcu? Niespotykana rzecz.

Jarosław Bator: No właśnie niespotykana i to jest jedyny powód. A mamy przecież piękne powierzchnie, właśnie pod restauracje…

*Wywiad z Jarosławem Batorem w czerwcowym wydaniu Magazynu THE CITY.

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×