Tu jesteś:

Narodziny dewelopera

Jarosław Jankowski, prezes Waryński SA Grupa Holdingowa

Grupa Holdingowa Waryński jest o krok od rozpoczęcia pierwszych inwestycji. O planach dotyczących nowych projektów, współpracy z innymi deweloperami i dalszej drodze rozwoju firmy z Jarosławem Jankowskim, prezesem Waryński SA Grupa Holdingowa, rozmawia Marta Ryczywolska.

Marta Ryczywolska: Wszystkie trzy projekty spółki Waryński wystartują w pierwszej połowie 2014 r.? Jest już pozwolenie na budowę Stacji Kazimierz?

Jarosław Jankowski: Nie, spodziewamy się go na przełomie 2013 i 2014 r. Posiadamy prawomocną decyzję o warunkach zabudowy i złożyliśmy już wniosek o pozwolenie na budowę pierwszego etapu tej inwestycji.

Pierwszy etap Stacji Kazimierz to jeden budynek, 8,2 tys. mkw. mieszkań i  930 mkw. powierzchni usługowej. Jak docelowo będzie wyglądać cała inwestycja?

Mamy swoje założenia, ale o tym, jak ona będzie docelowo wyglądać, zadecyduje rynek. Oczywiście będziemy etapować całą inwestycję. Plan mamy taki, żeby każdy z etapów uruchamiać w odstępie roku, półtora od poprzedniego. Zresztą w umowie inwestycyjnej mamy określone poziomy sprzedaży, które będą uruchamiać kolejne etapy inwestycji. Na dzisiaj zakładamy, że będzie ich cztery – pięć. Docelowo w obu projektach – czyli w częściach realizowanej wspólnie z Dantexem i Polnordem – będzie ok. 100 tys. mkw. powierzchni mieszkaniowej i biurowej.

Całkowity koszt ma podobno przekroczyć pół miliarda złotych?

Tak, ale dodajmy, że tam będzie jeszcze ok. 15 tys. mkw. powierzchni biurowej, która wymaga zupełnie innego wykonania i jest zdecydowanie droższa. Wciąż nie wiem, jakie koszty poniesiemy w związku z infrastrukturą.  Łatwiejszy do oszacowania jest na razie koszt 1 mkw. zawarty w umowie z generalnym wykonawcą. Jesteśmy przed jego wyborem.

Dla Stacji Kazimierz?

Dla obu projektów, również dla inwestycji Nasza Wola realizowanej wspólnie z Dantexem.

Kiedy zostaną wyłonieni? Kwestia miesiąca, dwóch?

Zakładam, że będzie to początek 2014 r.

Polnord – partner, z którym realizujecie Stację Kazimierz – ogłosił w lipcu, że emituje 7 tys. nowych akcji. Szukają finansowania na wkład własny w inwestycje. We wrześniu br. przeznaczyli 50 mln na zrefinansowanie zadłużenia krótkoterminowego. Waryński podkreślał, że szuka partnera silnego i stabilnego. Czy Polnord z perspektywy czasu okazał się takim silnym partnerem?

Zdecydowanie tak. Nie mamy żadnych problemów ze współpracą z Polnordem, także z ich zobowiązaniami finansowymi. Myślę, że ta nowa emisja, poza finansowymi, ma przynieść jeszcze inne korzyści dla Polnordu. Co więcej, jesteśmy po wspólnych wstępnych rozmowach z bankami, które oceniają nas pozytywnie i już teraz określają, na jakich zasadach mogą nas finansować. Natomiast warunkiem jest oczywiście uzyskanie pozwolenia na budowę, bez tego trudno podpisać coś wiążącego.
Na ten moment mogę powiedzieć, że współpraca z Polnordem jest pozytywna i spełnia nasze wszystkie oczekiwania. Z rozmów z zarządem zarówno Polnordu, jak i Dantexu wiem, że dzisiaj rynek mieszkaniowy wygląda lepiej, niż chyba wszyscy się spodziewaliśmy. Wiem też, że obaj nasi partnerzy są zadowoleni ze swoich wyników sprzedaży i szukają nowych projektów – co pokazuje, że chcą iść do przodu. Natomiast Polnord gorsze chwile ma już za sobą, tak uważam. Wyszli z kilku projektów – m.in. galerii w Wilanowie – które absorbowały firmę operacyjnie i finansowo. Sadzę, że dzisiaj są w dużo lepszej kondycji niż jeszcze np. rok temu, kiedy w mojej ocenie, ich sytuacja nie była niekorzystna. Jestem więc przekonany, że emisja nowych akcji Polnordu zostanie dobrze przyjęta.

A jak wygląda finansowanie?

My wnosimy grunt, Polnord wnosi równowartość gruntu. Następnie, poprzez spółkę celową, będziemy starać się o finansowanie zewnętrzne.

A ile jest wart grunt?

Bardzo dużo. Nie mogę oczywiście tego ujawnić, bo to zapisy umowy inwestycyjnej. Mogę natomiast powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z kwot, które zostały zapisane w umowie.

Kiedy ruszycie ze sprzedażą mieszkań w Stacji Kazimierz?

Chwilę po uzyskaniu pozwolenia na budowę, zakładamy okolice stycznia 2014 r. Bez kategorycznych stwierdzeń w stylu „na pewno”, ale tak zakładamy.

A Nasza Wola realizowana do spółki z Dantexem? Złożyliście już aplikację o pozwolenie na budowę?

Nie, tu jesteśmy jeszcze na etapie procedowania WZiZT, które też powinniśmy za chwilę otrzymać. Nasza Wola jest jakieś trzy miesiące – nie opóźniona, bo to złe słowo – lecz rozpoczęta później względem projektu z Polnordem. Takie też było założenie od początku. Z naszego punktu widzenia nie byłoby dobrze, gdyby te dwie inwestycje startowały dokładnie w tym samym momencie.

Dlaczego?

W ten sposób oba projekty łatwiej będzie koordynować. Będziemy mieć czas, aby sprawdzić, jak rynek zareaguje na pierwszy etap sprzedaży. Sprzedaż mieszkań w naszych dwóch projektach – uruchomiona w tym samym momencie – byłaby bezpośrednią konkurencją. Oczywiście i tak będziemy trochę sami z sobą konkurować.
Te dwa projekty to dla nas również dodatkowe doświadczenie – podejścia dwóch deweloperów o różnej filozofii biznesu. Dla nas to cenne doświadczenie obserwować, jak postępują prace nad projektem zarówno u dużej firmy deweloperskiej, jak i u lokalnego, warszawskiego dewelopera.

Czy rozpoczęcie wszystkich trzech inwestycji Waryńskiego na początku 2014 r. jest celowym posunięciem? To planowane wielkie wejście na rynek nieruchomości?

Wszystkie nasze projekty o łącznej powierzchni ponad 100 tys. mkw. mieszkań i biur to bez wątpienia mocne wejście na rynek deweloperski w Warszawie. Ich realizacja rusza bez zbędnej zwłoki. Kapitał jest już zaangażowany, jest określony zysk do realizacji na końcu tych inwestycji. Chcemy wystartować bez odkładania niczego na później i w ciągu 6–7 lat zamknąć te projekty.

Czy Waryński zostanie przy modelu, w którym realizuje inwestycję we współpracy z bardziej doświadczonym partnerem? Bo EQlibrium jest już samodzielnym projektem – czy to znaczy, że spółka poczuła się pewnie?

To był pierwszy krok, który dał nam podwaliny do myślenia o niezależnej przyszłości. Rozważamy dalsze partnerstwo biznesowe, ale tym razem chcemy być stroną wiodącą. Kolejne projekty będziemy rozwijać albo samodzielnie, albo z partnerami, którzy mają nieruchomości – ale nie mają kompetencji czy pieniędzy na wkład własny.

Waryński zdobył już na tyle doświadczenia, że chce być wiodącą stroną?

Myślę, że tak. Oczywiście nie zaczynamy nowych projektów już w przyszłym miesiącu. To proces. Rozmawiamy z kilkoma podmiotami, ale zanim sfinalizujemy umowy, upłynie trochę czasu. Waryński jest operacyjnie mocno zaangażowany w Stację Kazimierz i Naszą Wolę, przez co ciężko powiedzieć, że teraz jesteśmy pasywnym partnerem. Jesteśmy stroną mniej aktywną, ale na pewno nie pasywną. Mamy też wcześniejsze doświadczenia w przygotowywaniu inwestycji, w uzyskiwaniu pozwoleń na budowę – a to w moim odczuciu najtrudniejsza część procesu deweloperskiego. Uzyskaliśmy kilka decyzji o warunkach zabudowy i pozwoleń na budowę na nasze tereny – część sprzedaliśmy, część nadal posiadamy. Więc nie jesteśmy nowicjuszami na rynku. Przyjęliśmy do pracy ludzi z doświadczeniem w branży deweloperskiej, zwiększyliśmy zespół. I tak, czujemy się już na tyle pewnie – z tym doświadczeniem i ludźmi, których mamy – że możemy już realizować samodzielne projekty. Przykładem jest inwestycja EQlibrium...

Cały wywiad z Jarosławem Jankowskim do przeczytania w grudniowym, specjalnym wydaniu Magazynu The City.

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×