Tu jesteś:

Inwestorzy odwracają się od Krakowa. Chcą lepszej współpracy z miastem

ul. Floriańska, Kraków (fot. Wiesław Majka, UM Kraków)

Małopolscy przedsiębiorcy i inwestorzy liczą na więcej inicjatywy ze strony władz miasta. Przez brak porozumienia na linii biznes-miasto kilka dużych inwestycji, które mogłyby dać nowe miejsca pracy, nie może ruszyć z miejsca. Problemem są także wdrażane plany zagospodarowania przestrzennego, które ograniczą część inwestycji.

Cały region i Kraków potrzebują inwestycji, które ożywiłyby lokalny rynek pracy. Inwestorzy jednak podkreślają, że Kraków jest trudnym miejscem do inwestowania. Przykładem są problemy przedsiębiorców z branży budowlano-deweloperskiej i inwestycje blokowane od lat przez miasto. Oficjalnie na przeszkodzie stoi brak planów zagospodarowania przestrzennego. Dziś pokryta jest nimi niecała połowa miasta. Władze planują ich wprowadzenie na większym obszarze, ale – według inwestorów – robią to bez właściwych konsultacji z zainteresowanymi.

 – Sporządzanie planów, które na wstępie mają nikłe szanse albo wręcz wiadomo, że nie będą realizowane – nie ma sensu. Sporządzając plan powinno się mieć w perspektywie to, jak on będzie realizowany – przez kogo i na jakich warunkach. Jeżeli sygnalizujemy, że w obecnych zapisach jest to niemożliwe, to znaczy, że coś jest na rzeczy i że inaczej należałoby ten plan sporządzić – mówi Dariusz Anisiewicz, architekt, przedstawiciel Echo Investment.

Zdarzają się sytuację, w których przygotowanie planów powierza się osobom, które nie mają wystarczających kompetencji. Poznań przez błędy urzędników przy przygotowaniu planów zagospodarowania przestrzennego musi wypłacić jednemu tylko inwestorowi wielomilionowe odszkodowanie. Do sądów trafiają kolejne wnioski.

Potwierdza to również Szymon Duda z GD&K Group, mniejszościowego właściciela słynnego krakowskiego „Szkieletora”: – Powstawanie planów zagospodarowania jest często delegowane w ręce osób, które mają niewielką wiedzę w specyficznych zakresach. Przykład – próba projektowania budynków biurowych, które nie są możliwe do zbudowania – mówi.

Zdaniem Szymona Dudy, problem takich budynków jak „Szkieletor” czy Hotel Cracovia, które od wielu lat stoją niewykorzystane, polega na tym, że brakuje dialogu między miastem a właścicielami działek. A krakowscy inwestorzy zgodnie powtarzają, że bez konsultacji i kompromisów żadnych inwestycji nie będzie.

 – Wyobrażam sobie sytuację, w której deweloperzy mogliby bardziej aktywnie uczestniczyć w rozmowach o rozwoju miasta. Oczywiście, to mogą być rozmowy otwarte, ale dziś deweloperzy raczej nie są dopuszczani do spotkań – mówi Szymon Duda.

A to może powodować wzajemną niechęć. 

By Kraków się rozwijał, potrzebuje odważnej wizji i czytelnych zasad inwestowania – tylko wtedy stanie się miastem przyjaznym oraz otwartym na nowe i tak potrzebne inwestycje.

Bywa, że miasto wystawia na sprzedaż atrakcyjne działki z określonymi warunkami zabudowy, a gdy tylko znajduje się zainteresowany inwestor, próbuje objąć teren planem miejscowym lub zapisami konserwatorskimi, uniemożliwiając prowadzenie inwestycji. Co więcej, miasto w takich przypadkach nie przyjmuje na siebie kosztów utrzymania „zabytkowych” obiektów ani  nie jest zainteresowane  odkupieniem cennych dla siebie działek czy budynków. Nie wykazuje też zainteresowania, by zrealizować projekt wspólnie z inwestorem.

Podobnie jest z pasem startowym dawnego lotniska w Czyżynach. Budująca tam nowoczesne osiedle spółka Budimex-Nieruchomości natrafia na wiele trudności z zagospodarowaniem tej atrakcyjnej przestrzeni, pomimo wcześniejszych kompleksowych uzgodnień z miejskimi agendami. Obecnie miasto próbuje promować swoją wizję dla tego obszaru, wprowadzając pospiesznie niedopracowany plan zagospodarowania przestrzennego.

 – Plan ten – oparty na starym studium wykonalności – może zniweczyć wydane wcześniej decyzje o warunkach zabudowy. Taka sytuacja naraża krakowską gminę na wypłatę wielomilionowego odszkodowania – uważa projektant osiedla architekt Józef Białasik, współwłaściciel Biura Architektonicznego B-2 Studio, cytowany przez „Dziennik Polski”.

Autorzy planu w swojej prognozie skutków finansowych nie biorą pod uwagę takiej ewentualności, a w wypowiedziach urzędników słychać przekonanie, że niezawisły i kierujący się interesem społeczno-gospodarczym sąd wcale nie musi wydać werdyktu po myśli inwestora. Władze Poznania myślały podobnie, a ich decyzje naraziły miasto na wilomilionowe straty.

Źródło: newseria.pl

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×