Tu jesteś:

Budownictwo na rozdrożu

Firmy budowlane walczą o przetrwanie, nowy rok będzie trudny. Kolejne dwanaście miesięcy może zdecydować o być albo nie być wielu małych i średnich przedsiębiorstw. Największe problemy notują firmy z Mazowsza. Z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA wynika, że aż 15,53 proc. zadłużonych firm budowlanych pochodzi właśnie z tego regionu.

Powodów do narzekań branża nie miała jeszcze przed rozgrywanymi w Polsce Mistrzostwami Europy w piłce nożnej, głównie dzięki inwestycjom związanym z Euro, a także popytem na rynku mieszkaniowym. Sytuacja jednak drastycznie zmieniła się po piłkarskim wydarzeniu. Wtedy okazało się, że wiele inwestycji było źle oszacowanych, czego efektem były bankructwa firm budowlanych. Na rynku mieszkaniowym także sytuacja uległa dużym zmianom – spadły ceny, a to z kolei wynikało z ograniczeń w liczbie przyznawanych przez banki kredytów hipotecznych. Instytucje finansowe już nie tak chętnie, jak to było wcześniej, udzielały pożyczek na mieszkanie.

Niska cena – wysokie koszty

Choć sytuacja gospodarcza powoli się normalizuje a ekonomiści mówią o ożywieniu gospodarczym, w branży budowlanej nadal występują ogromne problemy z rentownością. Tylko do końca listopada bankructwo ogłosiło 241 spółek. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, spośród zadłużonych firm budowlanych notowanych w bazie KRD najwięcej dłużników jest na Mazowszu (15,53 proc.), Śląsku (13,49 proc.) i Dolnym Śląsku (10,24 proc.). Najbardziej zadłużone przedsiębiorstwo budowlane pochodzi z województwa mazowieckiego – jego dług to ponad 9 mln zł.

W 2013 roku spadek produkcji budowlanej sięgał aż 40 proc. Problemów z wyjściem z dołka branża upatruje w złych przepisach.

– Trudno się z tym nie zgodzić, przedstawiciele firm budowlanych zrzeszeni w programie Rzetelna Firma wielokrotnie skarżyli się na, ich zdaniem, fatalne w skutkach zapisy legislacyjne. W zamówieniach publicznych przecież wciąż dominuje kryterium najniższej ceny – mówi Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy. – Dzięki temu zdarza się, że zwyciężają firmy najbardziej ryzykujące i dyktujące zaniżone wartości inwestycji. Zapominają one często o zasadach rzetelności i uczciwości w biznesie. Po wygraniu przetargu zatrudniają pracowników za najniższe stawki, nierzadko oszczędzając też na BHP. To w pierwszej kolejności musiałoby ulec zmianie – twierdzi Sokołowski.

Brakuje też narzędzi gwarantujących szybkie rozstrzyganie sporów i bieżący nadzór nad tym, jak faktycznie przebiegają inwestycje. W efekcie tego nie można liczyć na żadne realne konsekwencje w przypadku utraty powierzonych kontrahentowi środków. Śledztwa zwykle są umarzane z powodu zakwalifikowania zdarzenia do kategorii sporów cywilnoprawnych.

Fundament budowany na piasku

Jak wynika z badań Rzetelnej Firmy, aż 80 proc. przedsiębiorców straciło kiedyś pieniądze, bo kontrahent okazał się nieuczciwy. Aż 33 proc. szacuje swoją stratę na ponad 20 tysięcy, wiele z tych podmiotów należy właśnie do branży budowlanej. Mimo że większości z badanych firm zdarzyło się ponieść realną, często niemałą stratę na skutek nieuczciwego działania kontrahenta, to aż 26 proc. nie sprawdza w ogóle, z kim podejmuje współpracę. Kolejne 36 proc. decyduje się na sprawdzenie rzetelności tylko w przypadku kluczowych dla firmy kontraktów.

– To ogromny błąd, branża budowlana jest szczególnie wrażliwa na problem opóźnień w płatnościach. Tym bardziej zaskakuje fakt, jak wielu przedsiębiorców ryzykuje swoje pieniądze – mówi Waldemar Sokołowski. – Co prawda jest wiele niezależnych od nas czynników, wpływających na kondycję przedsiębiorstwa, ale to, z kim podejmujemy współpracę, jak najbardziej zależy od nas – dodaje prezes Rzetelnej Firmy.

Czy branża się odbuduje?

Prognozy dla branży budowlanej na najbliższe lata są jednak krzepiące. Dodatkowe pieniądze z Unii Europejskiej zapisane w budżecie na lata 2014-2020, jeśli nie zwiększą rozmachu inwestycji budowlanych, to na pewno utrzymają je na podobnym poziomie. Ceny lokali mieszkaniowych już idą w górę, poprawia się tym samym kondycja przedsiębiorstw. Deweloperzy zaczynają sygnalizować spadki zapasu mieszkań, co oznacza, że pojawia się coraz więcej chętnych nabywców.

Poprawić sytuację finansową sektora budowlanego powinien także program Mieszkanie dla Młodych. Przewiduje on pomoc państwa w zakupie mieszkania na rynku pierwotnym dla osób, które nie przekroczyły 35. roku życia. Pieniądze z jednej strony powinny pomagać młodym ludziom, a z drugiej napędzać rozwój gospodarczy, wpływać do sektora, co oznacza nowe miejsca pracy i nowe inwestycje. I to jest dla branży dobra wiadomość.

Dużym wyzwaniem będzie też dla sektora budowlanego wyeliminowanie błędów z poprzednich lat, które często prowadziły do przedłużania się prac na budowach dróg i bankructw wielu firm.

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×