Tu jesteś:

W pogoni za pieniędzmi na handel

Banki wydają się być mniej optymistyczne w prognozach odbicia się koniunktury na rynku nieruchomości.

W obliczu globalnych zawirowań pozyskanie długoterminowego finansowania na nieruchomości handlowe staje się coraz trudniejsze. Banki utrzymują restrykcyjne zasady udzielania i spłaty kredytów, a rynek inwestycyjny wypada gorzej, niż zakładały prognozy z początku roku.

W 2011 r., na fali odwilży kredytowej, wydawało się, że perspektywy dla finansowania nieruchomości zaczynają się klarować. Pod koniec 2012 r. nie ma jednak pewności czy światełko w tunelu, to nie reflektory nadjeżdżającego pociągu.
Aby starać się o finansowanie, jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji deweloper musi wykazać się umowami pre-lease na 30–50 proc. powierzchni. Wkład własny z kolei to najczęściej minimum niezbędne do uzyskania kredytu, jednak jego wysokość jest proporcjonalnie wyższa od wymaganego w czasach sprzed początku kryzysu na rynkach finansowych. Aktualnie banki oczekują wkładu własnego w wysokości min. 25 proc. całkowitej wartości projektu, ale nierzadko jest to 30 do 40 proc.
– Przy udzielaniu kredytów na inwestycje handlowe banki zwracają szczególną uwagę na optymalną lokalizację i wysoką jakość projektu, doświadczenie i kondycję finansową dewelopera, poziom posiadanej gotówki oraz zdolność do pozyskania najemców jeszcze przed rozpoczęciem realizacji. Zwłaszcza ten ostatni czynnik ma coraz większe znaczenie – twierdzi Marc Lebbe, dyrektor zarządzający Liebrecht & wooD.
Konserwatywna polityka kredytowa banków będzie się przyczyniać do poszukiwania nowych, alternatywnych mechanizmów finansowania inwestycji. Deweloperzy już teraz zaczynają sięgać po takie rozwiązania, jak emisja obligacji, leasing nieruchomości czy też wykorzystanie funduszy inwestycyjnych.
Aby sfinansować kolejne projekty, deweloper lub inwestor może też po prostu sprzedać część posiadanego portfolio. Ale szukanie pieniędzy na rynku inwestycyjnym również nie jest łatwe.
Prognozy na 2012 r. zakładały, że wartość inwestycji w nieruchomości komercyjne w Polsce będzie na podobnym, a może nawet nieco wyższym poziomie jak w 2011 r. (2,75 mld euro). Już teraz wiadomo, że raczej nie można na to liczyć.
Zdaniem analityków Cushman & Wakefield właściciele aktywów biorą pod uwagę możliwość zmiany cen lub reinwestowania, ponieważ obecnie zdają sobie sprawę ze skali spadku cen oraz szacują koszty i ryzyko związane z dalszym utrzymywaniem nieruchomości. Szanse wzrostu cen w kolejnych dwóch latach są w najlepszym przypadku niewielkie, więc w najbliższych 6 miesiącach może nastąpić wzrost podaży.

Więcej na ten temat w listopadowym wydaniu magazynu The City

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×