Tu jesteś:

Magia architektury – czyli czy łatwo jest zaprojektować centrum handlowe

Paweł Graliński, architekt i prezes firmy Arch Magic

Paweł Graliński, architekt i prezes firmy Arch Magic, mówi w rozmowie z THE CITY o trendach w projektowaniu współczesnych galerii handlowych, roli ekologii oraz o tym jakie projekty przynoszą największą satysfakcję.

Na początek zapytam dość przewrotnie: czy łatwo jest zaprojektować galerię handlową?

Wymaga to specjalistycznej wiedzy i dużego doświadczenia. Ja mam to szczęście, że zajmuję się obiektami tego formatu już od 30 lat. Zaczynałem na rynku skandynawskim, kiedy bardzo dynamicznie się rozwijał, i ta specjalizacja oznaczała nie tylko samo rysowanie obiektu, ale także obejmowała pracę nad lokalizacją centrum i tenant mixem. Te pierwsze lata były zasadnicze dla tego, co robimy teraz i dzięki czemu rozwijamy działalność.

Czy możemy powiedzieć, że obecnie na rynku jest jakiś trend w projektowaniu galerii, elementy, które są wspólne dla wszystkich obiektów?

Jeżeli chodzi o centra handlowe, jest kilka podstawowych warunków, na które trzeba zawsze zwrócić uwagę, i to im dedykowane są podstawowe rozwiązania projektowe. Kluczowy jest ruch klienta w obiekcie, bardzo ważna jest jednorodna w stosunku do wszystkich operatorów wizualna i komercyjna dostępność klienta właśnie, tak aby każdy najemca znajdujący się w obiekcie miał w miarę podobne warunki ekspozycji czy zatrzymania klienta w swoim salonie.

Z tego co Pan mówi nasuwa się wniosek, że wszystkie te rzeczy są na granicy architektury i innych umiejętności...

Tak, architektura jest w tym przypadku w pewnym sensie rzeczą wtórną. Aczkolwiek szalenie ważną, bo w tej branży powinna być traktowana trochę jako reklamowe medium wizualne, nie może być powtarzalna, musi nabrać ekspresji. Jeżeli mówimy o trendach, to wydaje mi się, że w architekturze komercyjnej poszukiwanie ciągle trwa. Nie wszystkie projekty wzbudzają moją fascynację i uważam, że niektóre uliczki są ślepe. Niemniej jednak dużo spośród nich jest ciekawych.

Jak dużą swobodę mają Państwo jako architekci w projektowaniu galerii? Przychodzi deweloper X i mówi, że chce zbudować galerię, ale nie wie jaką...

Mamy świadomość tego, że wiele firm architektonicznych, które powołują się w swoim portfolio na obiekty komercyjne, niejednokrotnie zajmuje się zmaterializowaniem istniejących już koncepcji, wymyślonych przez specjalistów, którzy zajmują się oceną lokalizacji i robieniem koncepcji komercyjnych. My to robimy od początku. Kiedy inwestor rozważa lokalizację, sami ją oceniamy i wracamy z własną opinią na ten temat. Jeśli uznajemy, że lokalizacja jest odpowiednia i uważamy, że można w danym miejscu zrobić dobry obiekt handlowy, nadajemy temu fizyczny kształt. Niejednokrotnie zdarza się, że jest to ocena inna od opinii inwestora, ponieważ z naszej strony jest poparta bardzo dobrym rozeznaniem lokalizacji, catchmentu, oceną konkurencji i innych elementów. W większości wypadków nasze uwagi są jednak uwzględniane przez inwestorów.

Skoro już wspomnieliśmy o lokalizacji, czy trudniej jest wpasować centrum handlowe w istniejącą tkankę miejską, czy może zaprojektować zupełnie nowy obiekt?

Projekty o, których Pan wspomina, obiekty, wokół których otoczenie jest już zdeterminowane, są to dla architekta jedne z najbardziej interesujących prac. W zasadzie nie ma już lokalizacji nawet poza centrum miasta kompletnie dla projektu neutralnych, które pozostawiałyby totalną swobodę. Najbardziej wymagające są lokalizacje śródmiejskie. Pracowałem kiedyś nad projektem centrum handlowego na wyspie, między dwoma kanałami nad portem z dużymi różnicami wysokości, gdzie samo rozwiązanie kwestii zatowarowania i dostępności logistycznych przyszłych najemców było sporym wyzwaniem. Jednocześnie chcieliśmy wykorzystać stare budynki stoczniowe znajdujące się na nabrzeżu – było to wyzwanie szalenie trudne, ale dające ostatecznie bardzo dużą satysfakcję. Takich projektów śródmiejskich jest wciąż w Polsce mało, są to dopiero początki, myślę, że możemy się spodziewać wtórnej fali tego typu projektów w przyszłości. Przykładem może być projekt realizowany przez inwestora w Lublinie, który ma taki organiczny charakter. Projekty tego typu, mimo że trudniejsze, oddają ducha polskich miast.

Czyli tego typu projekty są ciekawsze i wymagające więcej pracy?

Zdecydowanie są to projekty dużo bardziej wymagające, ale jednocześnie dające większą satysfakcję, a ta może być współmierna do poziomu trudności. Każdy projekt jednak trzeba traktować tak samo – z równym zaangażowaniem...

Druga część wywiadu już w środę 29 lutego.

Średnia ocena

Na podobny temat

Komentarze

Zaloguj się aby móc dodawać nowe komentarze.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj. ×